Jestem działaczem społecznym i założycielem Akcji Restart — pierwszego ruchu miejskiego w historii Lubina, działającego dziś w całym Zagłębiu Miedziowym. Kryzys mieszkaniowy poznałem nie z konferencji, tylko z miast średniej wielkości: tam nie ma twarzy medialnej, a jest równie dotkliwy.
Nie mam za sobą partii, sztabu ani budżetu na kampanię. To, co robię, sprowadza się do czytania uchwał, wniosków o informację publiczną i danych GUS-u — a potem tłumaczenia tego na język, w którym da się o tym rozmawiać przy stole. Coś albo jest policzone, albo nie ma o czym dyskutować. Stąd wziął się raport, który znajdziesz niżej.
Uważam, że mieszkanie jest prawem, a nie towarem. I jestem przekonany, że ten sam wniosek musi postawić każdy, kto punktem wyjścia czyni siłę państwa i przetrwanie narodu.
Nie należę do nikogo i nie prowadzę tej sprawy pod jedną barwę. Mieszkalnictwo jest jedną z niewielu spraw, w których ponadpartyjna ustawa jest w Polsce realnie możliwa — i jedną z niewielu, w których jej brak kosztuje nas mierzalnie: w urodzeniach, w PKB i w liczbie obywateli, którzy zostaną w kraju.